Co zobaczyć w Karlskronie w jeden dzień

Co zobaczyć w Karlskronie w jeden dzień?

Szwecja to wielkie państwo, liczące ponad 450 tysięcy km2 powierzchni. Co ciekawe, większość tej powierzchni zajęta jest przez lasy, co czyni Szwecję państwem dziewiczym i wyjątkowo spokojnym. Oprócz licznych połączeń lotniczych, które odbywają się często i praktycznie z każdego lotniska w Polsce, możemy dostać się tam również statkiem. My wybraliśmy tę drugą opcję!

Rejs promem Stena Line z Gdyni

Do Szwecji, a dokładnie małego miasteczka portowego – Karlskrony wybraliśmy się promem Stena Line z Gdyni. Oferta rejsów jest bogata, a sama przygoda spania na morzu ma swój niezastąpiony klimat. Po nocnym rejsie dopłynęliśmy do portu około godziny 9.00. Zdecydowanie warto wstać trochę szybciej i udać się na pokład statku, żeby zobaczyć jak budzi się dzień. Wschód słońca na morzu jest przepiękny! Nam na szczęście dopisała pogoda i mogliśmy podziwiać wznoszące się słońce.

Przypływamy do portu – i co dalej?

Po przypłynięciu do portu wszelkie formalności trwały dosłownie chwilę. W zorganizowany sposób jako pasażerowie piesi wyszliśmy z portu “rękawem”. Port pomimo, że znajduje się w Karlskronie, oddalony jest od centrum około 30 minut samochodem/autobusem. Nie ma jednak tutaj powodów do obaw, ponieważ z portu kursuje regularnie autobus miejski “6”.

Czekaliśmy 5 minut na nasz autobus i w tym czasie kupiliśmy bilety. Tutaj też są dwie opcje – zakup biletu bezpośrednio u kierowcy (ale do tego potrzebne są korony szwedzkie) lub automaty, w których możemy zapłacić kartą. Automaty znajdują się w budynku odpraw (wejście obok przystanku).

Wsiadamy do autobusu i jedziemy do centrum! Jakie jest pierwsze wrażenie? Zdecydowanie cisza i spokój – po kilku minutach można było poczuć definicję “slow life”. Nikt się nie spieszy, ludzi na ulicach niewiele, a w tle słychać odgłosy natury. Oczywiście w porze letniej zapewne dzieje się więcej, ale nam zdecydowanie odpowiadał ten jesienny, spokojny klimat.

Dojeżdżamy do centrum i robimy krótki spacer po placu głównym.

Marinmuseum – Muzeum Marynarki Wojennej

Pierwszym punktem naszej wycieczki po Karlskronie było Muzeum Marynarki Wojennej, które znajduje się na wyspie Stumholmen (około 10 minut spaceru od placu głównego). Jeżeli ktoś wybiera się do tego miasta pierwszy raz – naszym zdaniem jest to must have.

Muzeum jest ogromne, więc należy zarezerwować tutaj co najmniej 2 godziny. Cena biletu dla osoby dorosłej to 100 SEK (czyli ok. 37 złotych) i uważamy, że jest to naprawdę mało w porównaniu do atrakcji, które oferuje muzeum. Co jest świetną opcją – przed wejściem na wystawy znajduje się szatnia i zamykane szafki, przez co nie trzeba nosić ze sobą wszystkich rzeczy.

Muzeum podzielone jest na kilka tematycznych wystaw, jednak największe wrażenie robi według nas:

  1. Możliwość eksploracji okrętu podwodnego z czasów II Wojny Światowej,
  2. Wystawa Galionów w przeszklonej sali,
  3. Tunel podwodny, z którego można dostrzec wrak zatopionego statku.

Dzielnica kolorowych domków

Będąc w Karlskronie nie można pominąć dzielnicy kolorowych domków znajdującej się w Björkholmen. Tutaj nie ma co się rozpisywać – to trzeba zobaczyć na własne oczy. Miejsce wygląda jakby było wyjętym kadrem z bajki. Co jednak ciekawe, pomimo tego, że miejsce jest odwiedzane przez turystów, w oknach domów nie ma zasłon, przez co widać praktycznie wszystko. Dlatego staraliśmy się nie podchodzić zbyt blisko okien, żeby nie zakłócać domowego spokoju.

Wyspa Saltö i “czerwone domki”

Z Björkholmen warto przejść się na wyspę Saltö, do której prowadzi tylko jeden most. Ta wyspa jest jeszcze spokojniejsza i w pewnym momencie mieliśmy wrażenie, że jedyne słyszalne dźwięki to nasze rozmowy. Dlaczego warto się tu przejść?

Na tej wyspie znajduje się punkt widokowy na wyspę Dragsö i “czerwone domy”. Wygląda to przepięknie i widok ten zachęcił nas do dalszego spaceru, żeby zobaczyć osiedle z bliska.

Bezludna wysepka Stakholmen

Wracając z wyspy Saltö mijaliśmy bezludną wysepkę Stakholmen. Żeby się na nią udać, trzeba przejść przez drewniany most bez zabezpieczeń, więc zalecamy ostrożność (w szczególności dla osób podróżujących z dziećmi). Na wyspie są pozostałości twierdzy, ale obecnie jest to miejsce spotkać i relaksu. Wszędzie jest pełno ławek, więc pozwoliliśmy sobie na chwilę odpoczynku po 15 km na nogach.

Coś słodkiego, czyli… Cynamonka!

Cynamonka, czyli popisowy wypiek Szwedów. Kupimy ją w praktycznie każdej kawiarni, ale czy wszędzie jest taka smaczna? Kierowaliśmy się poleceniami i opiniami i finalnie wybraliśmy kawiarnię “Espresso House”. Wybór zdecydowanie trafiony, a bułeczka cynamonowa była idealnym dopełnieniem do kawy.

Drewniany kościół Admiralicji 

Ostatnim punktem wycieczki był drewniany kościół Admiralicji. Pomimo tego, że z daleka kościół wygląda niepozornie, jest obecnie największą drewnianą świątynią w Szwecji. Przyjmuje się, że pomieści około 4000 osób.

Co jednak bardziej przyciąga uwagę turystów to drewniany posąg Rosenborna, czyli znanego w Szwecji żebraka.

Niestety akurat trafiliśmy na renowacje, przez co figura Rosenborna była ogrodzona i zamknięta.

Powrót na prom o zachodzie słońca

Po intensywnym dniu i przejściu 18 km pieszo, czas na powrót do portu i na prom. Udało nam się wrócić przed zachodem słońca, więc ostatnie promienie słońca łapaliśmy już na pokładzie. To był nasz pierwszy raz w Szwecji, ale z pewnością nie ostatni!

Co jeszcze zapamiętamy z tego wyjazdu? Szwecja to wyspy, wyspy i jeszcze raz wyspy! Sama Karlskrona zbudowana jest na ponad 30 wyspach, a cała Szwecja posiada ich ponad 260 tysięcy i bije wszystkie światowe rekordy.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *